Życie się tak strasznie bardzo toczy

W życiu bym się nie spodziewał, że taki impakt wywrze na mnie wejście w 2020 rok. Smutne, pełne żalu i pustki dni. Nie do końca ogarniam rzeczywistość, która tak bardzo się zmieniła. Nie do końca ogarniam tego, w jaki sposób ludzie bliscy się zmieniają. Dalecy też. Jak sytuacja potrafi się odwrócić o 180 stopni w jednej chwili.

Czasem nie docenia się tego co się ma, nie docenia się spokoju, życia, ciszy. A tu nagle dotyka tragedia swoim brudnym brzydkim palcem, i zostawia ranę. I trzeba czasu, żeby to ogarnąć i zagoić.

Przerażające jak powierzchownie oceniać potrafią ludzie. Przeraża mnie to ile przede mną wyzwań. Dużo rzeczy przeraża, ale przecież strach to nic innego jak tylko brak umiejętności opanowania swojej wyobraźni. Ja mam bujną. Czy panuję? Nie wiem. Nikt do końca chyba nie panuje.

To co się dzieje w Australii. Pożary. Giną niewinne niczemu zwierzęta. Płoną setki hektarów lasu. Przykre. A jak się powie hasło pożary w Australii, to ludzie zaraz oczywiście dzielą się na stronnictwa. Skrajne pro-eko, pro-kościół, albo inne skrajności. A tu przecież nie ma co się „opowiadać” tylko trzeba zmienić coś… a zmiany najlepiej zacząć od siebie. Świat zmienia się tylko w ten sposób. Nie śmieć, nie produkuj syfu. Może i nie powstrzyma to globalnego ocieplenia, ale przynajmniej uratuje to sumienie moje czy kogoś jeśli zacznę to robić. Pożar w Australii to wynik zmian klimatycznych. A ten i ów twierdzi, że to kara za to, że Australia zalegalizowała małżeństwa LGBT. Co ma legalizacja małżeństw LGBT do pożaru lasu w Australii? Wystarczy zerknąć na post instagramowy na koncie Karoliny Korwin-Piotrowskiej – polecam, bardzo ciekawe rzeczy czasem udostępnia ta pani. Ale, to niesamowite jak ludzie potrafią obracać katastrofy naturalne w stronę jakichś swoich skrajnych poglądów. To ja pójdę o krok dalej – jest taki wers w biblii, który mówi o tym, że „Bóg zrujnuje tych, którzy rujnują ziemię” .

Wszyscy możemy się tak wymieniać argumentami, a nie zmieni to faktu, że las w Australii płonie, giną zwierzęta, ludzie też. To jest katastrofa, którą jakoś trzeba powstrzymać. I nie pomoże tu to, że ja na przykład wezmę z domu wiaderko wody i kupię bilet do Australii, żeby tam polecieć i wylać je na las. Ale gdyby wszyscy ludzie na ziemi wzięli po wiaderku… cóż. Choćby tak „mentalnie” , „symbolicznie” po takim jednym wiadrze z wodą. To już by mogło coś zmienić.

Socjalizuj 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Instagram
Follow by Email
Pinterest
LinkedIn