Pragma

Człowiek ma mózg – z założenia. Wszyscy mamy, nie każdy używa. Dlatego warto czasami sobie usiąść przy szklaneczce burbona, albo meliski – jak kto woli – i zastanowić się. Uruchomić te procesy. Gdzie jestem… tak w życiu. Nie mówię o tym gdzie się mieszka – bo to inna sprawa. W gruncie rzeczy na wsi mamy mniej możliwości niż w większych miastach – ale to nie ma znaczenia w tej analizie. Chodzi raczej o uświadomienie sobie – co robię, co robiłem, czego chcę, gdzie jestem, dokąd idę… czy idę gdzieś? Mam jakiś cel? Chcę się rozwijać? W życiu, w pasji, w sobie, jakkolwiek?

Poszukiwanie i stałe przesuwanie się w przód to już duży sukces. Wszyscy chcemy żyć i się uśmiechać. Być szczęśliwi, wnosić wartość dodatnią do życia ludzi wokół – naszych bliskich najpierw. Przede wszystkim jesteśmy dla siebie – jednak.

Jest taka przypowieść o człowieku co szuka swojej drogi w życiu i podróżuje przez korytarz pełen drzwi. Wszystkie są zamknięte. Potem spotyka rzemieślnika obwieszonego kluczami, który wskazuje mu, że klucz który mu potrzebny to ten człowiek ma cały czas zawieszony na szyi, ale musi mieć narzędzia, żeby sobie go spiłować tak, by pasował do którychś drzwi. Sam ma wybrać jak spiłuje kluczyk i które drzwi otworzy. Tak to chyba leciało – nie jestem pewien. Sens jest taki, że rozwiązania problemów i wybory mamy w sobie, tylko trzeba wziąć wszystko w swoje ręce bo czyjeś nigdy nie będą ani godne zaufania w stu procentach ani też nie pomogą – bo nie są nasze. Nikt nas nie rozumie lepiej niż my sami przecież. To ja jestem mną więc wiem jak się czuję i z grubsza przynajmniej powinienem wiedzieć co dalej. Problem jest w tym, że ludzie wolą swoją wolność wyboru i swoją odpowiedzialność zrzucić na kogoś innego. Czasami słyszę jak ludzie w moim otoczeniu mówią w pewnym sensie o życiowych sprawach i dylematach „wybierz za mnie”, „co ty byś zrobił na moim miejscu”. Szkoda, że nie jestem dzieckiem bo mama i tata by decydowali za mnie. I to oni byliby odpowiedzialni. Ciężko mi zrozumieć czemu ludzie wolą oddać swoje wybory i decyzje i wolność komuś innemu. Iść za tłumem. Pozwolić by ktoś wybrał za nich. Czemu? Kurdę… życie jest złożone ale piękne i pełne niezwykłości. Strach przed podejmowaniem decyzji aż tak paraliżuje? Aż tak zniewala? Że ktoś woli znów stać się jakby „dzieckiem”? Albo kazać omuś wybierać? Przecież to w jakimś stopniu forma niewoli mentalnej. To nie przynosi szczęścia. Gdyby tak miało być to nie bylibyśmy ludźmi z wolną wolą tylko robotami. W mojej skromnej opinii tak to chyba powinno być. Nic nie ma lepszego niż podejmowanie ryzyka samemu i zbieraniem potem dobrych i złych konsekwencji. To takie ludzkie i prawdziwe. Piękne choć czasem bolesne doświadczenie. Satysfakcja, wiedza, uczenie się siebie i rzeczywistości na tyle ile się da – bezcenne. Polecam.

Socjalizuj 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Instagram
Follow by Email
Pinterest
LinkedIn