Lubię z założenia mieć trochę odmienne zdanie

Ale nie po to, żeby się kłócić czy coś. Po prostu. Dobrze czasem pomyśleć krytycznie i na opak. Spróbować spojrzeć na coś z innych perspektyw. Wysłuchać kogoś innego. Sprawdzić inne zdania. Bo czemu nie? Powinno być w szkole coś takiego, taki przedmiot. Krytyczne myślenie. W życiu coś takiego jest prawdopodobnie niezbędne bo wokół bombardują nas jedynymi i słusznymi prawdami. I oczywiście każdy ma rację przecież. Dosłownie i w przenośni. Ironia.

Na studiach poznałem wielu fajnych ludzi, wiele osobowości i dróg życiowych się starło. Podróżując tu i tam też poznaje się osoby. Przeprowadzając się w inne miejsce tym bardziej. Takie rzeczy jak zmiana środowiska zawsze czemuś służą. Pytanie jakie w każdym miejscu i otoczeniu sobie zadaję, to : Czemu tak często kolorowość ludzka jest zabijana? To chyba gorsze niż prawdziwe morderstwo.

Kiedyś widziałem taką grafikę, jak rodzice stoją za dzieckiem, jedno trzyma wielkie nożyczki a drugie dwa odcięte skrzydła. Dziecko z wyraźnie smutną miną i sterczącymi z pleców kikutami jest wpraszane do miejsca, gdzie siedzą już inne dzieci. Bez skrzydeł. W rzędzie. Uporządkowanie, ładnie… bezmyślnie. Przeraża mnie to.

To był rysunek klasy. Szkolnej klasy… zgroza.

Ludzie albo nie chcą, albo nie umieją chcieć… być innym. Przecież wszyscy są z założenia. Owszem, jesteśmy jakośtam biologicznie tacy sami. Mamy po dwie ręce, dwie nogi, nos i oczy. Organy mniej więcej w tym samym miejscu. Ale już inne twarze, odciski palców, kolor tęczówek, kształt tych „podobnych” ciał. No… A prawdziwa różnorodność zaczyna się w głowie, w osobowości. To jest właśnie cała magia i niezwykłość. A tak bardzo się to tłumi wszystko. Widzę wokół tak często tę przaśność i trochę mnie to gnębi. Wszyscy przecież są w jakimś stopniu wartościowi. Czemu się to wykańcza w zarodku zamiast pokazać? Że każdy coś ma. Do powiedzenia. Do zrobienia. Że każdy jest wartościowy. Od osoby, która pieczołowicie układa kostkę chodnikową, żeby wygodnie mogło przejść po niej tysiące ludzi, po milionera, który w zaciszu willi projektuje wynalazek mający na celu usprawnienie czy ułatwienie komuś życia. Od pani na poczcie, która dba aby twój list czy paczka były poprawnie zaadresowane… dba o to, żeby czyjeś ważne słowa czy marzenia dotarły na czas tu gdzie trzeba. Po prezesa firmy, który z bólem głowy zastanawia się jak mnożyć zyski, żeby każdy dostał pensję i żeby jego dzieci odziedziczyły jego lata ciężkiej pracy. Wille i jacht też. Każdy pracuje jak może, tu gdzie może. Ale… czasem się o tym zapomina. I być może ten ktoś od kostki brukowej nigdy nie namaluje obrazu za miliony, a mógłby. Życie nie jest sprawiedliwe. Dlatego trzeba walczyć.

Walczyć za siebie a nie dobijać ludzi. Nie wtłaczać ich w ramy. Rodzice, państwo, sąsiedztwo, społeczność, religia, szkoła, praca… ramy, ramy, ramy. Nie można decydować za siebie i robić po swojemu. Po swojemu dojrzewać i popełniać błędy i uczyć się. Szukać siebie…

To jak dziecko, które w okrągły otwór próbuje wcisnąć kwadratowy klocek. Wciska… może w końcu pewnie wciśnie, ale zepsuje klocek. Albo to „urządzenie”. Jaki z tego pożytek? Zamiast poszukać dla siebie czegoś i próbować z odwagą i odpowiedzialnością popełniać błędy – to ludziom (często młodym właśnie) obcina się te skrzydła. Potworne. I potem wszyscy są tacy sami bo tak nam zrobiono… tak nas wbito na siłę, rodzice czy społeczeństwo, czy otoczenie – wpakowało nas w taki a nie inny pogląd i drogę życia. I tak mijamy setki takich samych smutnych ludzi. A jak ktoś ma odwagę inaczej? Ocenić, zaszufladkować, zaatakować bo coś innego to zło. Paranoja. Bez szacunku do inności, do indywidualności jednostek to wszyscy sami siebie zabijemy albo zgnębimy. Nie wiem co gorsze.

Socjalizuj 😉

2 thoughts on “Lubię z założenia mieć trochę odmienne zdanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Instagram
Follow by Email
Pinterest
LinkedIn