Kwestia perspektywy

Dzień zawsze jest dobry. To tylko perspektywa nam się zmienia. Nastrój. Emocje. Brak odpowiedniej stymulacji neuroprzekaźników. Tak jest… Wszystko co się dzieje jest kwestią perspektywy. Nie ma obserwacji bez tego, co się obserwuje, no i obserwującego. Perspektywa jest wykrzywiana zawsze, zwykle przez emocje, stan psychiczny, nasze zmysły. Zatem… skąd możesz wiedzieć co jest prawdziwe, a co nie, skoro cały świat jest w twojej głowie? Wzrok, słuch, dotyk… zmysły odbierają. Wszystko to jest pryzmatem. Zniekształcamy sobą całą rzeczywistość. Nie polecam być. #ironia

NLP mówi o tym, że mapa nigdy nie będzie terenem. Co to znaczy? To oznacza, że patrzenie na kartkę z mapą nie oznacza, że widzimy faktyczny fizycznie teren. To tylko rozrys a nie rzeczywiste miejsce. Nasz umysł odbiera świat przez pryzmat zmysłów i tworzy mapę. Jesteśmy zamknięci w ciele i przez zmysły odbieramy, ale to co odbieramy będzie zawsze zniekształcone, bo nasze zmysły nie są „doskonałe” w ujęciu jako takim. Dlatego tak ważny w życiu jest dystans i umiejętność przejścia na różne perspektywy, a to wymaga wysiłku i ćwiczeń. Nigdy nie można powiedzieć, że coś wiemy w stu procentach albo jesteśmy czegoś pewni, bo każdy – choć podobnie odbiera – to jednak zupełnie inaczej, bo jest innym człowiekiem.

W czasie kiedy COVID atakuje, kiedy korona wirus zakłada koronę i bierze berło w dodatku… pasowałoby nabrać dystansu. Trochę gdzieś uciec. W siebie do środka. Ale to też nie jest rozwiązanie. Wszyscy chcemy żyć (generalnie w założeniu tutaj nikt nie chce umierać – choć wiemy, że są wyjątki) i korzystać z tego, co mamy. Rozwijać się jakoś. Potrzebujemy ludzi wokół – jedni mniej, drudzy bardziej. Potrzebujemy aprobaty swojej wewnątrz i najbliższych w jakimś stopniu. Te wszystkie potrzeby trochę mogą się zaburzyć kiedy jesteśmy zamknięci w domu bo COVID-19 szaleje. Ale da się ogarnąć, wierzę. Ja nie mam z tym problemu, ale słyszę od wielu osób, że jest im ciężko i mają dość.

Ktoś kiedyś powiedział, że największy problem mają ludzie – a to większość – którzy nie nauczyli się żyć sami ze sobą. Dużo w tym prawdy. Kiedy zostajesz sam, wtedy nie masz nikogo tylko swoje towarzystwo. Nagle się okazuje, że nie ma co robić? Nudzi się? Cóż… może to brutalne i zero-jedynkowe, ale zdaje mi się, że tylko nudni ludzie się nudzą. Ja może nie jestem sam, bo mam Sarę z którą wiele mnie łączy i dzieli też (dzięki temu konstruktywnie dyskutujemy i mamy swoje zdania, których nie boimy się wyrażać) i dobrze mi się żyje. Ale to fakt, że w dzieciństwie lubiłem swoje towarzystwo i komiksy, książki, gry, klocki lego i dla kontry też łażenie po świeżym powietrzu w krainie zabaw wyobraźni. Nie musiałem i nie muszę mieć towarzystwa. Mam z wyboru. Ludzie z wyboru a nie z musu – to chyba jakaś forma samo-dopieszczania.

Wydaje mi się, że wszyscy czasem potrzebujemy odrobiny dystansu. Czegoś dla siebie. Jest taki fanpage na instagramie, który obserwuję @streskiler. Bardzo ciekawe i mądre posty publikuje. Warto zobaczyć. Dla ciekawych tu jest link :

https://www.instagram.com/streskiler/?hl=pl

Polecam i pozdrawiam

Socjalizuj 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Instagram
Follow by Email
Pinterest
LinkedIn