Korona nam z głowy spadnie

COVID-19, koronawirus. Globalny chaos przez jedno małe niewidzialne gołym okiem coś. Organizm, który truje i niszczy. Czy ktoś się tego spodziewał? Ktoś przewidział? Nikt. Nie da się. Malutkie mutujące organizmy robią takie spustoszenie. Niszczą ludziom życia. Zabijają. Są źródłem tragedii rodzin. Ludzi. Zmieniają życie setkom tysięcy osób. Kwarantanna. Utrata pracy. Zmiany zawodowe przez zamknięcia wielu miejsc pracy. Nagle stajemy w obliczu kolejnego kryzysu gospodarczego wywołanego przez jeden malutki organizm, którego nie potrafimy zabić bo brakło przeciwciał.

Strasznie to przykre, że ludzkość walczy z takim czymś i to teraz, w dobie kiedy nagle stajemy przed innymi wyzwaniami. Podbój kosmosu. Nowe technologie w dziedzinie medycyny. Dużo zmian. Ludzie dążą i będą dążyć ku lepszemu póki będzie to możliwe… a tu nagle atakuje takie coś. Może nie jest to druga wojna, ani hiszpanka z 1919 czy któregoś. Bo tam ofiary były liczone w milionach. Więc pod tym względem „jest lepiej”. Ale jednak. Jest to ciągle tragedią wielu osób – coraz większej ich liczby.

Tylko tak… o tym, że niecały miliard ludzi chodzi głodny spać, to się nie mówi. Pandemia to tragedia – owszem – ale chyba większe żniwo śmierć zbiera w wypadkach samochodowych. Ile morderstw rocznie czy nawet dziennie dzieje się na świecie? A jak wiele osób umiera na AIDS? Raka? To też są tragedie. Też nie do końca jest na nie lekarstwo. Przemoc w rodzinach? Bezdomni? Dostęp do edukacji? Wody pitnej? Zatem, jeżeli już mówi się o pandemii, to wydaje mi się, że z gruntu zapomina się o takich tragediach, które już szaleją i robią to od lat, od dziesięcioleci.

Owszem, sto czy dwieście lat temu, było dużo mniej ludzi na ziemi. Nie było technologii jak teraz. Dostępu do informacji. Prawdziwy boom w populacji ludzkiej liczymy w ostatnie półtora wieku. Dwa miliardy ludzi, brak mediów ogólnoświatowych… to wiadomo, że epidemii było mniej – bo populacja dużo mniejsza i transport ludzi i informacji też był inny – przemocy odpowiednio mniej, ale też nikt nie prowadził takich statystyk. Teraz jest nas 4 x więcej. Więc skala wszystkiego siłą rzeczy będzie dużo, dużo większa. Nic na to nie poradzimy. Więcej przemocy, więcej konfliktów, większa wulgarność marketingu, a dodając do tego ludzkie cechy jak chciwość, lenistwo i parę innych (złe czy dobre – to osobista ocena) i mamy tak jak mamy.

Ale nie umniejszamy. Koronawirus szaleje i zbiera śmiertelne żniwo – bez dwóch zdań. Kraje panikują. Pracownicy są zwalniani. Apteki i sklepy zaczynają świecić pustkami. Ludzie wpadają ze skrajności w skrajność i w całkowitą paranoję. Kolejki do lidla są kosmiczne. I bądź tu człowieku mądry. No właśnie. Rozsądku nam nikt nie zabiera! Trzeba trochę pomyśleć bo planety może i nie uratujemy w skali zauważalnej na przykład krajowo, ale osiedlowo… gminnie? To już może tak. Ja nie wiem co – wiem tylko, żę warto postawić sobie dobre pytania. Warto by było pochylić się nad tym co się dzieje choćby dla własnej refleksji, żeby nie zgłupieć od tej sytuacji w temacie koronawirusa.

Socjalizuj 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Instagram
Follow by Email
Pinterest
LinkedIn