Dzień depresji, czy walki z nią?

Wczoraj, 23 lutego, mieliśmy pewne „święto”, które od 2001 chyba jest w polsce oficjalnie ustanowione przez ministerstwo zdrowia. Mowa o światowym dniu walki z depresją. Cóż… jako posiadacz i osobnik o zbyt wrażliwym podejściu do istnienia ogólnie rzecz biorąc – zgadzam się z tego rodzaju inicjatywami i bardzo je popieram. Wydaje mi się, że wszelkie zaburzenia równowagi – mniejsze czy większe – związane ze zdrowiem psychicznym, a zwłaszcza w naszym kraju, są bagatelizowane i spychane gdzieś tam na margines. Jest nawet taka prześmiewcza grafia (Z resztą niejedna )

Dzisiaj tak się na „ulicy” ocenia ludzi, którzy mogą sobie nie radzić albo mają fizyczne czy emocjonalne zaburzenia, i to jakiekolwiek, obojętnie jakie jest ich źródło. Niestety… Zamiast zastanowić się nad tym jak wielką krzywdę można komuś zrobić, to się mu ciśnie takie frazesy… to nie pomoże. Serio.

I tak to się toczy. Rodzice dzieciom, opiekunowie w szkole uczniom, znajomi, ludzie z otoczenia, partnerzy w związkach… Ludzie zamiast podejść do tego co się dzieje z empatią i zrozumieniem – a przynajmniej próbować – to raczej bagatelizują, zlewają kompletnie, albo wrzucają mistrzowskie „dobre rady” typu „weź się w garść”. Bardzo chętnie poznam tego człowieka, który wziął się w garść po usłyszeniu tego stwierdzenia od kogoś… bardzo.

Anyway, zamiast silić się na pseudo pomoc albo używać tekstów czyteż nastawienia z tej grafiki powyższej, może zachęćmy kogoś do zwierzenia się? Poświęćmy klika minut, żeby wysłuchać? Zadajmy pytanie? Powiedzmy tej osobie, że powinna zgłosić się po fachową pomoc. Albo pomóżmy jej i zaprowadźmy do takiego fachowca.

Niestety od wieków tak jest, że jeśli czegoś się nie zna albo jest to obce czy niezrozumiałe – to się to atakuje. Ale nie tędy droga…

Życie bywa trudne i pozakręcane czasem. Nie każdy jest gruboskórny emocjonalnie i mentalnie jak krakowska podsuszana.

Zaakceptujmy inność. Zaakceptujmy to, że ktoś może czuć się smutny, stracić nadzieję, nie radzić sobie z rzeczywistością… i zamiast go oceniać, spróbujmy choć minimalnie cokolwiek w tym zrozumieć i zawalczyć, by pomóc takiej osobie. Choćby przez wysłuchanie albo wskazanie specjalisty. Miejcie oczy otwarte!

Socjalizuj 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Instagram
Follow by Email
Pinterest
LinkedIn